Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

/> - Nie udawaj pan wariata! Skąd pan przybywa?
- Z Moguncji.
- Aha... Odstawiono pana do komisarza policji von Ravenowa, a po drodze aresztowano po raz drugi?
- Niestety.
- Jak się pan dostał do Magdeburga?
- Pociągiem specjalnym.
- Do którego się pan zakradł, co? Już się postaramy, aby pan znowu nie umknął, włóczykiju zatracony!
- Włóczykiju? Zatracony? Posłuchaj pan, serdeńko, nie używaj tych słów w mojej obecności.
Pułkownik przybrał wyzywającą postawę.
- A to czemu?
- Odpowiedź mogłaby się panu nie spodobać.
- To ma być groźba?
- Nie. Tylko ostrzeżenie.
Teraz von Ravenow powziął decyzję. Liczył na pułkownika. Obaj wspólnymi siłami mogliby utrzeć nosa jego prześladowcy.
- Proszę, niech pan nie rozmawia z tym gburowatym drągalem! - zwrócił się do pułkownika. - Przekażę go policji. Władza wie najlepiej, co począć z takim gałganem, który...
Nie zdążył dokończyć, gdy uderzony potężnie w policzek zwalił się z siedzenia.
Pułkownik zerwał się na równe nogi i chwycił Sępiego Dzioba za pierś.
-


Strony: