Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

niego, że zgadzam się na jazdę w jego towarzystwie.
- Drabie, nie mów do mnie „on”! Jeśli chce jechać pierwszą klasą, to powinien przyswoić sobie przyjęte formy, inaczej każę go usunąć.
- A więc wziąłby raczej bilet czwartej klasy, niż jechał ze mną w pierwszej? Tak wysoko ceni formy? Kto zaczął mówić przez „on” - ja czy on? Jeśli mnie sprowokuje, nie mnie, ale jego wysadzą!
- Do stu piorunów! Czy mam cię spoliczkować, gałganie?
- Mogę służyć tym samym. Oto próbka!
Błyskawicznie zamierzył się i tak potężnie zdzielił podporucznika, że ten uderzył głową o ścianę.
- To za gałgana - roześmiał się traper. - Jeśli ma na zbyciu podobne słówko, gotów jestem do ponownej odpowiedzi.
Von Ravenow rzucił się na trapera. Sępi Dziób chwycił go lewą ręką za pierś, wcisnął w kąt i wypoliczkowawszy prawą, rzucił na siedzenie.
- W Niemczech - zauważył zgryźliwie - w przedziałach pierwszej klasy przyjemnie się rozmawia. Chętnie będę kontynuował tę rozmowę.
Spokojnie wrócił na miejsce. Podporucznik pienił się z wściekłości. Oddychał z trudem,


Strony: