Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

Sygnalizowano pociąg specjalny, który musimy przepuścić.
Niebawem nadjechał pociąg składający się z lokomotywy i jednego wagonu. Jakiś mężczyzna wyglądał przez okno i uważnie lustrował zatrzymany obok pojazd. Pułkownik zauważył go, mimo że przemknął bardzo szybko.
- Do pioruna! - zawołał. - Tam jechał jegomość, który miał nos jak lemiesz!
- Na pewno nie większy od nosa tego rozbójnika, który mnie dzisiaj napadł.
Gdy dotarli do Magdeburga, von Winslow poszedł do bufetu, kupił surowe mięso i przyniósł towarzyszowi. Podporucznik owinął je chustką i przyłożył do twarzy.
Po minucie zaczął stękać.
- Co panu jest?
- Czy wie pan na pewno, że surowe mięso pomaga?
- Oczywiście. W krótkim czasie ściąga obrzęk.
- Ale pali straszliwie.
- No, trudno.
Po chwili von Ravenow znowu jęknął i wreszcie zerwał z twarzy chustkę.
- Dłużej nie wytrzymam! - zawołał.
- Przecież nie może aż tak boleć. - Podporucznik powąchał mięso.
- Czy powiedział pan, w jakim celu je kupuje?
- Rzecz jasna, że nie. Prosiłem o surową baraninę.


Strony: