Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

/> - Tak. Muszę się zemścić! Za to! - pułkownik podniósł prawą rękę. Była także sztuczna. Von Ravenow tupnął nogą.
- Kiedy przypominam sobie tamten pojedynek... To straszne!
Byłem młody, bogaty, miałem przed sobą świetną przyszłość!... I wszystko się skończyło, kiedy zjawił się ten przeklęty człowiek...
- A co ja mam mówić - dodał posępnie pułkownik. - Mogłem zostać generałem. Do pioruna, jest pan przecież w porównaniu ze mną w lepszym położeniu! Nie ma pan żony...
- Rozumiem - porucznik uśmiechnął się ironicznie.
- Wiecznie te aluzje! Ale proszę zrozumieć moje położenie. Jak mam żyć bez pensji, z drobnym tylko majątkiem? Zostawmy to już. Powiem panu, że dobrze wykorzystałem czas, którego miałem aż za wiele. Codziennie po kilka godzin ćwiczyłem w strzelaniu lewą rękę. I teraz lepiej nią strzelam niż kiedyś prawą.
- Ja także czasu nie zmarnowałem. Lewą ręką władam szpadą doskonale! Jadę do Berlina, aby wyzwać Ungera.
- A ja, by go wysłać na tamten świat! Zastrzelę go jak psa!
- Czy pomyślał pan o sekundancie? Obawiam się trudności.


Strony: