Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

zapadła, kiedy pociąg, którym jechał von Ravenow, dotarł do Börssum. Tu postój trwał kilka minut. Von Ravenow zadomowił się w przedziale, zapalił nawet cygaro. Nagle rozległ się okrzyk:
- Magdeburg, pierwsza klasa!
- Do diabła! - żachnął się podporucznik. - Nici z palenia. Miał właśnie zamiar wyrzucić cygaro przez okno, gdy drzwi się otworzyły. Rzuciwszy spojrzenie na wchodzącego, zatrzymał je w ręce.
- Dobry wieczór! - przywitał go nowy pasażer.
- Dobry wieczór, panie pułkowniku. Co za zbieg okoliczności! Przybysz badawczo popatrzył na podporucznika.
- Zna mnie pan? Z kim mam przyjemność? Von Ravenow nie wiedział, co o tym myśleć.
- Naprawdę nie poznaje mnie pan? Przecież dopiero cztery miesiące upłynęły od owego dnia, kiedy widzieliśmy się po raz ostatni!
- Proszę o wymienienie nazwiska - grzecznie powtórzył von Winslow.
- Czyżbym się aż tak zmienił?
- Być może - uśmiechnął się pułkownik. - A więc jak się pan nazywa?
Zamknięto przedział. Pociąg ruszył.
- Oto mój znak rozpoznawczy! - von Ravenow wyciągnął prawą rękę. Była to


Strony: