Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

unieszczęśliwiać.
- Dziękuję, bardzo dziękuję! Jest pan prawdziwym amerykańskim dżentelmenem!
Pochlebstwo poskutkowało. Strojąc szelmowską minę traper powiedział:
- Lepiej byłoby, żebym poniósł cały koszt?
- O, to dla mnie najlepsze wyjście, panie kapitanie!
- No, więc niech i tak będzie. Płacę wszystko. Ale tylko pod warunkiem, że do Magdeburga dotrę wcześniej od hrabiego. Poza tym żądam, aby pan napisał, że się wylegitymowałem i że na skutek doniesienia hrabiego miał pan nieprzyjemności.
- Czy mogę wiedzieć, po co to panu?
- Kiedy hrabia zobaczy mnie w Magdeburgu, znowu może zaczepić. Zaświadczenie będzie dowodem, że nie uciekłem od pana.
- Napiszę zaraz po wysłaniu depeszy.
- Panie policjancie, czy jestem wolny?
- Oczywiście, panie kapitanie.
- A więc niepotrzebnie się pan fatygował. Masz pan! - wręczył mu dwa talary.
Policjant podziękował uprzejmie i wraz z zawiadowcą wyszedł z pokoju.
W pół godziny później przybyła lokomotywa z wagonem. Jedynym pasażerem, który wszedł do środka, był Sępi Dziób.
Noc już dawno


Strony: