Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

specjalny skład będzie mógł stąd odejść?
- Nie natychmiast. Muszę zatelegrafować po niego do Moguncji. Proszę pana bardzo, abyś się na to zgodził.
Sępi Dziób zamyślił się. Po chwili twarz mu się rozjaśniła. Potarł nos i zapytał:
- Czy hrabia mówił, że jedzie do Berlina?
- Tak.
- Przez Magdeburg?
- Przez Bremę i Magdeburg. Tam jest dłuższy postój.
- A ja mógłbym dogonić jego pociąg jeszcze przed Magdeburgiem?
- Można się o to postarać.
- Więc w Magdeburgu byłbym wcześniej od hrabiego? W takim razie godzę się na pańską propozycję.
- Pozwoli więc pan, że zadepeszuję? - uradował się urzędnik. - I będzie pan łaskaw nie wspominać nikomu o moim błędzie?
- No, nie było to przyjemne wydarzenie, ale puszczę je w niepamięć. Powiedz mi pan, czy masz wysoką pensję?
- Nie.
- A pociąg specjalny jest zapewne drogi, prawda?
- Długi czas będę musiał go spłacać.
- To sprawiedliwe. Ale żal mi pana. Może więc podzielimy się kosztami?
- Pan chyba żartuje...
- Nie. Mówię serio. Nie chcę pana


Strony: