Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

wyjawię panu: jadę do pana von Bismarcka.
- Do pana von Bismarcka? - powtórzył jak echo zawiadowca.
- Mam nadzieję, że nie wspomni pan kanclerzowi o tym nieprzyjemnym zajściu.
- Wręcz przeciwnie. Muszę się przecież wytłumaczyć, dlaczego spóźniłem się na ważną konferencję.
Urzędnik czuł się tak, jak gdyby sam został spoliczkowany. Przerażony wpatrywał się w Sępiego Dzioba.
- Mój Boże, jestem zgubiony! Czy pan kapitan nie zdąży na oznaczoną godzinę, jeśli wyjedzie następnym pociągiem?
- Nie. Wyliczyłem czas do kwadransa.
- Co za nieszczęście! Co robić?
- Nic. A może pan przypuszcza, że pojadę specjalnym pociągiem, aby naprawić pański błąd?
Zawiadowca odetchnął z ulgą.
- Ach, doskonale! To da się zrobić!
- Ale ja się nie godzę! Zachowanie pana było dla mnie wielce obraźliwe. Czy mam jeszcze tę obrazę wynagrodzić? Może zapłacić za specjalny pociąg?
- Panie kapitanie, wcale o to nie proszę! Dam do pańskiej dyspozycji lokomotywę i wagon. Na pewno doścignie pan tamten pociąg w Magdeburgu, jeśli nie wcześniej.
- Hm... Kiedy ten


Strony: